| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
1. Trainspotting, reż. Danny Boyle
Ach, cóż to był za film. Co to bylo za lato. Za lata. Na Wyspach szaleli młodzi piękni, słuchali Chemical Brothers, Underworld, Tricky'ego i Iggy'ego Popa, farbowali włosy na blond i nie kładli się spać. Trainspotting dla mnie, wtedy 16-letniej, to była apoteoza tego, co znaczy być młodym i mieć wszystko w dupie, dokładnie tak, jak Mark Renton. Nigdy nie przeczytałam książki, w oryginale była za trudna, a polski tytuł "Ślepe tory" skutecznie odstraszał. Potem takie filmy jak Trainspotting, z teledyskowym montażem i młodzieżową muzyką robiono na pęczki, ale pierwszy był Danny Boyle i wstrzelił się dokładnie w ten moment, kiedy Londyn był najbardziej trendy ze wszystkich miejsc, z muzyką która była nowa, z modą, która przełamywała schematy i z imprezami, których nigdy nie było w Polsce.
2. Seven, reż. David Fincher
Chyba nigdy nie widziałam filmu tak bardzo w sepii, jak Seven. Przez długi czas Fincher był moim ulubionym reżyserem, dlatego, że w jego filmach jest tak wiele ulotnej wartości estetycznej, którą nazywam podprogówką - są niepokojące tak, jakby ktoś zanurzał dloń głęboko w mózgu (tak jak Bergman, albo ze współczesnych Aronofsky w "Pi") i jednocześnie to, co z tego wyciągnie zamieniał na atrakcyjny obrazek. Seven = genialny scenariusz (uwielbiam filmy o Bogu), świetne role (od tego momentu na wiele lat pokochałam Kevina Spacey) i zero happy endu.
3. Oliver, Olivier, reż. Agnieszka Holland
Nie wiem skąd mi to się wzięło, co mnie tu dokładnie dopadło. Zakazaność historii miłości siostry do brata, magiczne niedopowiedzenie...Nie mam pojęcia. Ale pamiętam to uczucie, kiedy oglądałam Olivier, Olivier w telewizji, jeszcze raz, w ciemnym swoim pokoju i muszę wpisać go na listę.
4. Wrony, reż. Dorota Kędzierzawska
To jest najpiękniejszy polski film jaki widziałam w życiu, chyba ogólnie niedostępny, nie wiem czy wyszedł na dvd. Historia niekochanej ośmiolatki, która porywa trzylatkę. Mam w sobie bardzo rozgległą sferę emocjonalnej miękkości, do której Wrony przemawiały 1:1. Słowa "najpiękniejszy" używam niechętnie, ale nie da się go nie użyć biorąc pod uwagę zdjęcia, każda scena to balsam dla moich oczu, z ceglanymi, brudnymi zaułkami, z dwoma dziewczynkami w czerni, z ciszą, która panuje latem w zapomnianych miasteczkach. To film o głodzie miłości i byciu outsiderem i w tym sensie bardzo uniwersalny. Widziałam go chyba z tysiac razy przed 20 rokiem życia.
5.Natural Born Killers, reż.Olivier Stone
Miałam wątpliwości, czy umieścić tu Urodzonych Morderców. Teraz ten film by mi się nie sposobał, ale w swoim czasie miał tę samą wartość co Trainspotting - przełamywał filmową konwencję teledyskowym montażem. Pamiętam dobrze, jak przez 10 pierwszych minut w ogóle nie mogłam załapać jak mam to oglądać - zmieniał się kolor, sceny, muzyka, nie wiedziałam jak to się je i o co temu Stone'owi chodzi, musiałam się przestawić. No a potem...jak się ma 16 czy 17 lat, to naprawdę przede wszystkim chce się rozwalić system, czyż nie ? I dla mnie Natural Born Killers są właśnie takim łopatologicznym przykładem na rozwalanie systemu, też chciałam być jak Micky i Mellory. A że teraz patrzę na NBK z dystansem ? No cóż, na płyty Massive Attack też, bo trochę wody upłynęło...
Do mojej piątki filmów dodałabym Hard Candy. Boski film. Zamurowuje.
dobrze żę jest w telewizji przynajmniej jeden dobry program o filmach
super filmy wszystkie obejżałam są spoko ;) masz gust w filmach ;) pozderki i wpadnij do mnie http://monii13.blog.viva-tv.pl
Fakt ,"Siedem" na prawdę jest dobrym filmem- takim, który zapada w pamięć i po którym nie czujesz niedosytu, polecam również;)
Filmy bardzo dobre,prawie wszystkie widziałem.Osobiście dorzuciłbym American Beauty.



