| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Tak się zdarzyło, że Obcego 4 obejrzałam dopiero niedawno w ramach akcji kwiecień miesiącem z Obcym w Polsacie. Zdarzyło się tak może dlatego, że mój były chłopak i jego kumple, członkowie otwockiego fandomu, twierdzili, że Obcy 4 nie istnieje.Kiedy weszłam na IMDb okazało się, że ich zdanie podziela wielu fanów serii. A ja z kolei stwierdziłam, że oprócz pierwszej, absolutnie klasycznej części Ridley’a Scotta, to właśnie Obcy 4 podoba mi się najbardziej.
Najpierw słowo wyjaśnienia dla tych, którzy z racji wieku nie zetknęli się z Obcym. Zaczęło się od filmu “Obcy – ósmy pasażer Nostromo” Ridley’a Scotta w 1979 roku. Na statku kosmicznym Nostromo pojawia się tytułowy ósmy pasażer, istota zdecydowanie pozaziemska, przerażające coś, co po prostu zabija kolejnych członków załogi. Suchy opis nie brzmi może zbyt przekonująco, ale film Ridley’a jest przerażający nie dlatego, że oferuje jatkę na miarę wszystkich części Piły – jest przerażający, bo klaustrofobiczny, chłodny, ze szczątkowymi dialogami. To właściwie jest bardziej film psychologiczny niż science-ficition, w dodatku z nietypowym jak na gatunek bohaterem głównym, czyli kobietą (Ellen Ripley czyli Sigourney Weaver).Każda następna część Obcego została wyreżyserowana przez innego uznanego reżysera i każda z nich w związku z tym prezentuje zupełnie inny styl: James Cameron z dwójki zrobił totalny film akcji (który osładza mi tylko doprawdy przerażająca przewrotka po tym, kiedy myśleliśmy, że już po Obcym, ale nie będę zdradzać szczegółów), David Fincher (Obcy 3 to jego debiut fabularny) nakręcił wszystko w sepii i dodał trochę “brudu”, natomiast Jean-Pierre Jeunet postawił na podprogowe widowisko.
Obcy 4 Jeuneta nie jest uznawane przez fanów gatunku nie dlatego, że to zły film, tylko dlatego, że Alien 3 kończy sie w sposób który sugeruje koniec serii. Więcej Obcych miało nie być. Rozumiem przywiązanie do logiki sag o bohaterach, ale to wielka szkoda żeby z tego powodu skreślać 4. Jean-Pierre Jeunet nie nakręcił zbyt wielu filmów, ale za to nakrecił je dokładnie : jest specjalistą od chorych, psychodelicznych bajek, znanym głównie dzięki filmowi dla całej rodziny “Amelia”. Jednak kto nie widział Delicatessen a przede wszystkim Miasta Zaginionych Dzieci, ten nie wie, co siedzi naprawdę w głowie Jeana-Pierre’a (gdybym miała jednak streścić co tam siedzi, to tuzin brudnych karłów ubranych w koronki i Hieronim Bosch). Obcy 4 to przede wszystkim obrazy – sam Obcy, a właściwie sami Obcy, wyglądaja inaczej (szczerze mówiąc chyba w każdej części wyglądają nieco inaczej, ale ci od Jeauneta są naprawdę nieprzyjemni) a scenariusz skonstruowany jest tak, żeby dostarczać nam kolejnych scen, które musiał oglądać Peter Jackson zanim nakręcił Władcę Pierścieni.
Specjalnie nie opisuję fabuły (zresztą ona zawsze składa się z tych samych składowych : statek, Obcy, Ellen Ripley z nim walcząca). Jeśli nie załapaliście się jeszcze na Obcego, to czas to nadrobić, nie musicie tego robić po kolei, to nie Harry Potter, w serię można wskoczyć w dowolnym momencie. A naprawdę warto, bo to jeden z niewielu przypadków, gdy kino z założenia rozrywkowe oferuje tak wiele, że spokojnie można mówić o ocieraniu się o sztukę, szczególnie w przypadku ostatniej, nie uznawanej przez prawdziwych fanów, części.
Heh, gdyby to nie był blog Gośki to nawet bym nie przeczytał takiego wątku, bo ilekroć widzę "Obcy.." to automatycznie jakoś zmieniam obiekt zainteresowania;) Chyba i tak mnie nie przekonałaś;), ale "nigdy nie mów nigdy..". Pozdrawiam gorąco



